niedziela, 8 listopada 2009

Bliskie spotkania 3-go stopnia ze służbą zdrowia

Miałem ostatnio przyjemność zapoznać się z działaniem i standardami naszej służby zdrowia...przeszedłeem hospitalizację. MASAKRA. Pomimo skierowania robią łachę, że przyjmują. Zrobili mi zabieg którego tak naprawde nie powinni mi robić, ale o tym dowiedziałem się... dopiero po zabiegu :))) Mieli zrobić coś innego ale sprzęt mieli zepsuty, więc skoro już wzięli mnie na oddział to coś tam zrobili... czad.
SZPITALNE JEDZONKO
śniadanko: zupa mleczna, 3 kromki chleba, 3 plasterki czegoś (jakieś mięsko), kawałek sałaty (w przybliżeniu taki 7x7 cm)
obiad: tu bardziej urozmaicone :))) takie tam różne zupki, ziemniaczki, makaron, jakieś mięsko-niestety wszystko wygląda tak, że człowiek nie bardzo ma ochotę to jeść
kolacja: 3 kromki chleba, 3 plasterki czegoś, kawałek sałaty.
Najfajniesze jest to, że zawsze dostaje się 3 kromki chleba, bez względu na to czy są z początku bochenka, czy z środka :)))
ŁAZIENKI
Brrrr. Strach się bać, 4 dni się nie myłem, tyle tylko co w umywalce. Trach włazić do kabiny zupę grzybową można by ugotować, a poza tym zimno jak w psiarni, ciepłej wody nie ma, no zamknąć się nie można (w toalecie również)

W sumie jest kiepsko, łącznie z tym, że nie bardzo można się coś od lekarza dowiedzieć... a chyba nie o to chodzi. Za dwa tygodnie powrót :(

Moja miejscówa w ostatnim tygodniu

1 komentarz: